Archive for Wrzesień 2010

Medialna dyskusja o przejmowaniu

W polityce tzw. dyskusja przez media to częsta forma dialogu międzypartyjnego. W biznesie też jest stosowana ta metoda. Moim zdaniem wywiad Constantine Gonticas dla poniedziałkowego „Parkietu” i „Rzepy” jest próbą rozmowy funduszu Novator, współwłaściciela P4, z kimś.

Dialog medialny o P4 zaczął Maciej Witucki, prezes TP mówiąc kilka miesięcy temu, że największy w regionie operator telekomunikacyjny może być zainteresowany przejęciem P4. Prezes Witucki podkreślił wówczas, że istotnym czynnikiem warunkującym ewentualną transakcję jest mniejszy niż 10 proc. udział P4 w rynku kart SIM. Istotnym, bo gdy operator P4 go przekroczy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta może się nie zgodzić na transakcję w wyniku które PTK Centertel i jakikolwiek inny duży polski komórkowy operator infrastrukturalny przekroczą 40 proc. udział w rynku SIM.

Gdy w lipcu TP podała wyniki grupy za I półrocze, kilkakrotnie miałem okazję uczestniczyć w dyskusji, dlaczego sieć Orange jako jedyny duży operator odnotowała wzrost liczby SIM w pre-paid. Stawiano dwie hipotezy: po pierwsze, by wyprzedzić Plusa, po drugie, by Play nie miał 10 proc.

W sierpni także Jarosław Bauc, prezes Polkomtelu nie wykluczył zainteresowania kupnem P4. Zrobił to na kilka godzin przed tym, jak Polkomtel i P4 podpisały nową pięcioletnią umowę o roamingu krajowym.

Wczoraj głos w dyskusji zabrał jeden z udziałowców P4. Po pierwsze zasygnalizował, że w końcu roku Play może mieć 5 mln aktywnych kart SIM, co może mu dać 11 proc. udział w rynku. Po drugie, dał sygnał, że możliwe jest wyjście z inwestycji przez obecnych właścicieli sugerując, że siecią Play interesują się zagraniczni gracze z branży.

Pierwszy sygnał można odczytać jako znak dla polskich operatorów. Albo teraz, albo… poczekacie, gdy urzędy antymonopolowe zliberalizują podejście do koncentracji na rynku telekomunikacyjnym.

Sygnał drugi, był moim zdaniem także dla polskich operatorów: są inni chętni. Tu można pospekulować, któż to mógłby być. Zawsze można powiedzieć, że Arabowie, Chińczycy lub Rosjanie. Ale uważny czytelnik newsów telekomunikacyjnych zapewne pamięta, że kilka dni temu przedstawiciel holenderskiego KPN sugerował, że firma może ruszyć na zakupy w Europie.

Opinie, te sprzeczne opinie

Od kilku dni zastanawiam się, czy N8, nowy smartfon Nokii pozwoli największemu światowemu producentowi telefonów komórkowych powrócić do gry na rynku smartfonów. Telefonu w ręku nie miałem, więc muszę zdać się na opinie innych o tym urządzeniu.

Z jednej strony czytam w sieci entuzjastyczne opinie tych, którym fiński producent dał do testów N8, a z drugiej miałem okazję porozmawiać z tymi, którzy mieli to urządzenie w ręku i nie są nim zachwyceni.

I entuzjaści i sceptycy w jednym są zgodni. 1200 mAh bateria to za mało jak na współczesny smartfon. Entuzjaści podkreślają zalety dotykowego wyświetlacza N8, a sceptycy mówią mi, że ciągle daleko mu do wyświetlaczy w iPhone. Zdaniem sceptyków interfejs użytkownika N8 nadal daleki jest od doskonałości. No sklep z aplikacjami na N8 podobno świeci pustkami.

Ciekawa jest opinia Caroliny Milanesi z brytyjskiego oddziału firmy badawczej Gartner. Podkreślając w wywiadzie dla telewizji Bloomberg jakość strony sprzętowej urządzenia i jego dobrą cenę zwróciła uwagę, że gdy popatrzy się na najnowsze telefony z górnej półki z Androidem oraz iPhone, to można dostrzec, jak dużo pracy jest jeszcze przed Nokią.

W sumie same sprzeczności w opiniach. O tym, czy N8 będzie sukcesem, czy porażką zdecydują klienci, w tym być może i ja. Telefon ma być w sprzedaży u ponad 100 operatorów na świecie. We wtorek w Londynie na Nokia World, dorocznym, organizowanym od 1996 roku spotkaniu z analitykami i dziennikarzami szefowie fińskiej firmy twierdzili, że liczba zamówień w przedsprzedaży jest większa niż przypuszczali i największa w dotychczasowej historii produktów Nokii.

Osobną sprawą jest to, kiedy będzie można powiedzieć, że N8 osiągnęła sukces. Ostatni wielki smarfton Nokii – N95 – w ciągu dwóch lat sprzedaży znalazł 10 mln nabywców. Tyle iPhone, z którym N8 siłą rzeczy jest porównywana, Apple sprzedaje mniej więcej w ciągu czterech miesięcy.